|
SZYBKI WYBÓR:
|
||||
|
|
||||
|
IMIGRANCI i Uchodzcy w Polsce Według oficjalnych danych, w większości pochodzą ze Sri Lanki, Afganistanu, Indii, Pakistanu, Bangladeszu, Chin, Wietnamu, Rumunii, krajów byłego ZSSR (np. dezerterzy z Kaukazu), Nigerii, Kamerunu i Turcji. Rocznie jest składanych około 3000-4000 próśb o uznanie azylu. Stosunek deportacji jak dotąd był podobny np. w 1998 roku wynosił 7955 osób. Pracujących na czarno szacuje się na 100.000 osób rocznie. Nowe prawo dla obcokrajowców znacznie utrudnia ich sytuację, tak jak i zobowiązania wynikające z układu Schengen i Polski jako “kraju bezpiecznego”, mającego przekształcić się z tranzytowego na imigrancki (umowa z 1991 r.), oraz polski jako przyszłej granicy Unii Europejskiej. Realizacja umów są przyczyną znacznych represji w stosunku do uchodźców i zdelegalizowanych obcokrajowców. Z dyskryminującą praktyką obcokrajowcy spotykają się również w więzieniach deportacyjnych i obozach, których jak dotąd funkcjonowało 25. Szczególnie zła jest sytuacja zagranicznych prostytutek, które stanowiły w 97 r. aż 15 % deportowanych. Niewiele organizacji zajmuje się organizacją konkretnego wsparcia dla uchodźców i zdelegalizowanych. Wymienić można Helsińską Fundację Praw Człowieka, Polski Czerwony Krzyż, Caritas, Polską Akcję Humanitarną, La Stradę.
REPRESJE W Stosunku do obcokrajowców
W ostatnich trzech latach wciąż dochodziło do akcji policyjnych w miejscach gdzie policja podejrzewała ukrywanie się “nielegalnych”, którzy są w drodze na Zachód lub planują zostać w Polsce. Pierwszą duża akcja w tym rodzaju miała miejsce w Czerwcu 1996 roku. Nie przez przypadek celowała ona w rumuńskich Sinti i Roma, którzy zbudowali sobie legowisko w Warszawie przy Wiśle koło mostu. 19.6.1996 roku o godzinie 4.00 nad ranem legowiska po prawej i lewej strony Wisły znajdujące się pod wspomnianym mostem, zostały otoczone przez policję, a 130 osób zatrzymanych. Dzieci zostały oddzielone od rodziców i przetrzymywane w policyjnych domach dziecka. Legowisko, które składało się głównie z prowizoryczne chatek, zostało przy użyciu buldożerów zrównane z ziemią, a po części spalone. Ponieważ aresztowane osoby miały przy sobie dokumenty ze stemplami wjazdowymi z Ukrainy, toteż zostali deportowani do Ukrainy. “Warszawa jest wolna”, komentował wice-burmistrz Warszawy. Całej akcji towarzyszyła rasistowska propaganda, która lamentowała o rzekomych grobach, których jednak nigdy nie znaleziono, jak i o epidemiach. By oddać nastroje panujące wśród miejscowej ludności, konserwatywny dziennik “Życie Warszawy” cytowało jednego mieszkańca: “Tą całą bandę brudnych świń powinno się wysłać do obozów i tam z nimi skończyć. (...). Tylko tak możemy się pozbyć tej bandy złodziei i nierobów, te cholerne brudne świnie”. Te wypowiedzi nie zostały przez gazetę, w żaden sposób podważone krytyką. Nie są one też nietypowe jak na panujący w Polsce rasizm, który jest skierowany w dużej mierze przeciwko Roma i Sinti z Rumunii. Druga duża akcja, która odbiła się echem przez prasę, trwała od Lipca do Października 1998 roku i nosiła nazwę “Akcja Obcy”. W ramach akcji celowo szukano osoby, które przebywały w Polsce nielegalnie i bez papierów. Rzecznik prasowy polskiej straży granicznej Szacillo, jako powód przeprowadzania takiej akcji podał: “ Staranie realizujemy przepisy ustawy o cudzoziemcach. Celem tej akcji jest udowodnienie wiarygodności naszych dążeń do członkostwa w Unii Europejskiej. W końcu nasza wschodnia granica, będzie granicą Zjednoczonej Europy”. W ramach “ Akcji Obcy” od 15.7. - 22.10. 1998 zostało zatrzymanych na terenie całego kraju 1392 osób. Również w tym przypadku zatrzymywanymi byli Sinti i Roma z Rumunii. Od osób brano odciski palców, robiono zdjęcia, a po tym czym prędzej je deportowano. Uzyskane w ten sposób informacje były przekazywane do jednostek ochrony granicznej. Przeciw akcji były stonowane głosy protestu ze strony niektórych polskich intelektualistów. Niepokój powodowała przede wszystkim nazwa akcji, że przypomina ona bardzo rasistowskie mechanizmy wykluczania i jest w związku z tym nie na miejscu. W otwartym liście, publikowanym w tygodniku “Wprost”, oprócz nazwy akcji krytykowano metody deportacji policji i straży granicznej. Stanowisko Polskiego Związku Roma z jego przewodniczącym Kwiatkowskim ograniczało się do żądania przyzwoitego zachowania policji i urzędników w stosunku do zatrzymywanych. Całościowej i gruntownej krytyki wobec całej akcji poza tym nie było.
Trzecia duża akcja w Kwietniu 1999 roku przeprowadzana była pod nazwą “Sandomierz”. Głównym celem miało być “wykrycie pracujących nielegalnie obcokrajowców”. W Krajowym Urzędzie Pracy funkcjonuje oddział, który zajmuje się wykryciem nielegalnych stosunków pracy i regularnie przeprowadza “obławy”. Przy czym nie chodzi tu tylko o obcokrajowców “pracujących na czarno”, ale polskich pracowników. Według szacowań “szara strefa rynku pracy” obejmuje około dwóch milionów ludzi, z tego 100.000 do 150.000 to podobno obcokrajowcy: “ przeważają prace na roli i na budowie. Możliwości kontroli przez Zarząd są znikome, tak długa jak istnieje wspólny interes pracowników i pracodawców (...). Kary są dla pracodawców wyższe niż dla pracowników i wynoszą od kilkudziesięciu do najwyżej 3.000 - 4.000 zł. Od 1997 500 inspektorów pracy, wyszkolonych specjanie do śledzenia czarnego rynku pracy, podjęło służbę. 1998 zostały przeprowadzone pierwsze większe akcje. Dotąd czarny rynek w Polsce był faktycznie tolerowany. Po wprowadzeniu nowej ustawy o cudzoziemcach, po zatrzymaniu nielegalnego pracownika, pracodawcy muszą finansować jego deportację. Obok skoncentrowanej akcji “Sandomierz” innego dnia odbywały się dodatkowo akcje na targach pracy w Piasecznie, Górze Kalwarii i Konstancinie - wszystko miejscowości blisko Warszawy. Przy tej ostatniej aresztowano m.in. 130 Ukrainców, 30 Białorusinów i kilkadziesiąt osób z Mongolii: “Wszyscy handlowali na bazarach, mimo, że wcześniej zadeklarowali, iż przyjeżdżają wyłącznie w celach turystycznych. Inni zostali dłużej w kraju, niż czas przewidziany w wizie - tłumaczył M. Szacillo z dyrekcji służby granicznej. To nie oznacza teraz, że wszystkie osoby będą deportowane. Nasze podania będą teraz rozpatrywane przez województwo Mazowsze i ono podejmuje ostateczną decyzję (...)” Akcja “Sandomierz” miała jeszcze szerszy zasięg: policja województwa Kielce zaaresztowała 26 i 27 Kwietnia 1999 w obszarze Sandomierza 290 osób, które potem deportowała. Z tego 200 osób było z Ukrainy, pozostałe osoby z Armenii, Rumunii, Bułgarii, Mongolii i Mołdawii.#) deportowanych Ukrainców potem złożyło protest w otwartym liście do ambasady Ukrańskiej. Artykuł prasowy, który ukazał po akcji i na jej temat w gazecie “L’vov”, opisywał ją w historycznym kontekście: “Wisła 99 - jak polska policja oczyszcza Sandomierz z Ukraińców”. Tak sformułowany tekst nawiązywał do wysiedleń w ramach Akcji Wisła. Stąd w drugim tekście gazety pytano z zaniepokojeniem: “Czy te deportacje Ukraińców, którzy pracują tu na czarno, szkodzą naszym stosunkom z Ukrainą?”.
Przy tej akcji policja przeszukiwała bazary i ewidentnie kontrolowała twarze: “Robiłam z moim mężem zakupy na targowisku w Sandomierzu. Podeszli do nas policjanci i zapytali się o nasze papiery. Zabrali nas do dużej sali w centrum sportowym Sandomierza. Dawali nam różne papiery, które mieliśmy podpisywać, ale nie potrafiliśmy ich przeczytać. Nie pomagało tłumaczenie, że jesteśmy w Polsce zupełnie legalnie. Posiadamy meldunek do 5. Maja i przyjechaliśmy do Polski, by opiekować się naszym chorym wujem. Spędziliśmy ponad 10 godzin w tej dusznej sali, zanim nas deportowano do Ukrainy. Nie pozwolono nam zabierać ani naszych rzeczy, ani pieniędzy. Mój mąż mógł jedynie odebrać swój samochód. Nie pozwolono nam również dzwonić do nikogo, policja twierdziła, że telefon jest zepsuty. Nie mieliśmy tłumacza. Nawet ja mimo, iż mówię po polsku nie mogłam do końca zrozumieć co się z nami dzieje”, tłumaczyła kobieta z Lwowa. Inni zostali zaaresztowani, kiedy właśnie wychodzili z muzea. Jeden z zaaresztowanych dostał epileptycznego ataku. Za pierwszym razem przyjechało jeszcze pogotowie, le wtedy jeden z współwiężniów usłyszał jak rozmawiało ze sobą dwóch policjantów: “Po co się przejmować, ich jest tyle tutaj (...), jak jeden z nich wykituje to i tak nic się nie stanie”.
Rzecznik prasowy policji wspominał, że większość deportacji to rutynowe działanie, które wynika z nowego prawa dla obcokrajowców. Policja województwa Kielce tłumaczy, że akcja ma związek z wizytą papieża w czerwcu 1999. Polacy i polki mają w stosunku do tych akcji mieszane uczucia. Z jednej strony pochwala się, że ze względu na napieta sytuację socjalną zagraniczna konkurencja jest likwidowana. Z drugiej jednak strony równie chętnie się korzysta z ofert tanich towarów, jak i możliwości “kupna” taniej siły roboczej na kilka godzin, a nawet cały dzień. W ostatnim czasie mnożą się meldunki o akcjach policyjnych na znanym turystom również jako bazar rosyjski, warszawskim Stadionie Dziesięciolecia. Przy tych akcjach zazwyczaj kontroluje się i aresztuje sprzedawców piracko tłoczonych płyt kompaktowych. W dwóch przypadkach była raz mowa o ukraińcach, drugi raz o armenach i polakach. Zaznaczenie narodowości, przy takich relacjach czynione jest w sposób świadomy, by podkreślić rassistowski stereotyp obcokrajowca jako przestępcy. Ostatnia znana publicznie większa akcja policyjna, odbyła się widocznie w związku z obradami w Tampere: 14.10.1999 Gazeta Wyborcza relacjonowała, że “w województwie poznańskim zostało aresztowanych 104 “przybywających nielegalnie w Polsce obcokrajowców”. Aresztowano ich podczas kontroli większych bazarów, burdeli i ulic. Przy czym sprawdzono ponad 700 obcokrajowców. Następującą wiadomość opublikowało antyfaszystowskie pismo “Nigdy Więcej” w artykule pod tytułem “Zostań denucjantem”: Ten numer telefonu funkcjonuje w Warszawie jak wspomniano od grudnia 1998 roku - nie jest jednak jasne, czy kiedykolwiek był on publiczne reklamowany i czy ktoś z niego korzysta. Podsumowując strategię policji i straży granicznej, można powiedzieć, że celowo czyni kontrole osobowe i w tym kontrole twarzy, w “powszechnie znanych” hotelach, pensionatach, bazarach i giełdach pracy. Na potwierdzenie tezy, że deportacje wzrosły po uprawomocnieniu nowego prawa dla obcokrajowców, wskazują już cytowane wypowiedzi rzecznika policji w związku z akcją “Sandomierz” jak i przemówienie współpracownika straży granicznej na międzynarodowej konferencji w Warszawie w maju 1999 roku. Inne kręgi wątpią w tą tezę, jednak również one opierają swoją wiedzę przede wszystkim o publikacje prasowe na ten temat. Czy prasa rzeczywiście informuje o wszystkich akcjach policyjnych wobec cudzoziemców jest trudno ocenić. Pracownicy Caritasu podejrzewają, że “regulacje” migracji następują bardziej poprzez wzmożone kontrole graniczne, a mniej przez akcje policyjne na przestrzeni miast. Tak na przykład było w Lublinie, gdzie przez długi czas na ulicach i bazarach byli obecni ukriańscy handlarze, co nikomu nie przeszkadzało. Teraz znikli oni z widoku miasta, pomimo braku jakiś szczególnych akcji policyjnych. Podobne wrażenie odnieśli pracownicy Caritasu w Białymstoku, jeśli chodzi o Armenów. Wyprowadzili się oni prawdopodobnie z miasta, z powodu zaostrzenia prawa wobec nielegalnego handlu przez regionalnego wojewodę, co pozbawiło ich tymsamym podstaw egzystencji. Jednak również w Polsce tworzy się prawne narzędzia i infrastrukturę, by definiować ludzi jako “nielegalnych”, a nawet kriminalistów - w sensie naruszenia prawa dla obcokajowców. By według tych podstaw się z nimi obchodzić. Ponad rejonowo zorganizowane akcje policyjne przeciwko pracującym “na czarno” oraz w miejscach gdzie się podejrzewa przebywanie będących w tranzycie uchodźców, są tego przykładem. W ten sposób ogranicza się możliwości organizacji życia i zarobków, tych że osób oraz utrudnia organizację życia codziennego. Prezentujemy przetłumaczone z niemieckiego fragmenty książki “Kein Mensch ist illegal” (Żaden człowiek nie jest nielegalny), z części poświęconej Polsce. “Kein Mensch ist illegal” to nazwa niemieckiej kampanii, w której jest zrzeszonych setki grup i organizacji w całych Niemczech. Organizowała ona jak dotąd od 98 roku kilka obozów przygranicznych, oprócz ciągłych akcji, ukazuje się też pismo kampanii. Jeśli chcesz działać w ramach tej kampanii i nawiązać z nią współpracę, możesz się z nią skontaktować przez:
Książka “Kein Mensch ist illegal” ukazała się w marcu 2000 r. w autonomicznym wydawnictwie Schwarze Risse: Centrum Autonomiczne Marienhof. “Schwarze Risse” Gneisenaustr. 2A. Berlin
|
||||
|
|
||||